kot, kocie zwyczaje

rude koty

Udział kotów w akcji „Postaw się Putinowi – jedz jabłka i pij cydr"

Daaaaawno temu.
Na ślubie pięknej boginki morskiej Teldy, o której względy ubiegał się nawet sam Zeus, z księciem tesalskim Paleseusem pojawiała się nie zaproszona na tę uroczystość bogini niezgody Eris. Obrażona bogini, aby skłócić zebranych rzuciła na stół, przy którym biesiadowano jabłko z napisem "dla najpiękniejszej".

Hera, Afrodyta i Atena rościły sobie prawo do rzuconego jabłka. Rozpoczęła się ogromna kłótnia, którą postanowił zakończyć Zeus wyznaczając Parysa, syna króla Troi Priama, na sędziego mającego wybrać z grona kłócących się kobiet najpiękniejszej. Sąd odbył się na górze Ida. Hera obiecała Parysowi za przyznanie jej jabłka wielkie królestwo, Atena obiecała uczynić go najmądrzejszym człowiekiem a Afrodyta obiecała mu najpiękniejszą kobietę na ziemi, za którą uchodziła Helena, żona króla Sparty Menealosa. Parys wręczył jabłko "dla najpiękniejszej" Afrodycie. Niedługo potem Parys goszcząc u Menealosa, który musiał nagle wyjechać porwał Helenę i uprowadził do Troi przy okazji zabierając skarby Sparty. Uprowadzenie Heleny zapoczątkowało wojnę trojańską, która wg Homera trwała 10 lat. Cały mit został opisany w greckim eposie Cypria. Mit ten znany jest chyba każdemu chociażby dzięki temu, że do współczesnego języka zostały zaadaptowane takie określenia jak np. "jabłko niezgody", "koń trojański", "pięta Achilesa".

Dzisiaj

Dziennik Puls Biznesu pod koniec lipca zaproponował akcję społecznościową "Postaw się Putinowi - jedz jabłka, pij cydr". Akcja ma na celu pomoc polskim rolnikom po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polskie jabłka (embargo nałożone zostało także na wszystkie inne świeże owce i warzywa). Polska jest największym producentem jabłek w Europie a ponad połowa wszystkich wyprodukowanych w Polsce jabłek trafiała do Rosji. Pomysłodawca akcji przekonuje, że jeśli każdy z Polaków zacznie jeść więcej jabłek i pić cydr to zminimalizuje się wpływ rosyjskiego embarga na dochody sadowników i polską gospodarkę. Zaskoczyło nas to, że pomysłodawcy akcji zachęcają do picia cydru (ang, cider, fr. cidre) a nie do jabłecznika (nazwa polska). W Polsce jabłecznik znany był już w średniowieczu, ale nigdy nie cieszył się dużą popularnością - pijały go zazwyczaj kobiety na dworach i w bogatych domach mieszczańskich do końca XVIII wieku. W XX wieku jabłecznik kojarzony był z tanim winem. Na początku XXI wieku Polacy przypomnieli sobie o jabłeczniku za sprawą powracających z zarobku emigrantów (trunek ten jest chętnie pijany przez mniej zamożnych ze względu na niską cenę między innymi w Francji i Wielkiej Brytanii).

No tak, to serwis o kotach i dla kotów. Zapytacie a co to wszystko ma wspólnego z kotami? A no ma. W social mediach pojawiły się obok zdjęć ludzi wdzięczących się do jabłek lub cydru zdjęcia kotów (a także innych zwierzaków) obok, których leżą jabłka. Wynika z tego, że do akcji „Postaw się Putinowi – jedz jabłka i pij cydr” przyłączyły się także koty. Hm… trochę to dziwne, bo koty nie jedzą jabłek a pestki jabłek są dla kotów silnie toksyczne (przypominamy, że toksyczne dla kota są także pestki awokado, brzoskwini, czereśni, śliwki i wiśni).

Najliczniej zareagowali na akcję użytkownicy Twittera i Instagramu. O akcji stało się głośno – poinformowały o niej różne zagraniczne media, poparli ją liczni polscy politycy i celebryci. Janusz Piechociński poinformował, że jabłka będą istotnym elementem polskiego pawilonu na EXPO 2015 - polski pawilon będzie przedstawiał jabłkowy sad otoczony lustrami oraz konstrukcją nawiązującą do ekologicznych skrzynek na jabłka. Wielu ludzi przekręca hasło akcji „Postaw się Putinowi – jedz jabłka i pij cydr” na „zrób na złość Putinowi – jedz jabłka i pij cydr”. Pojawiło się też wezwanie „zrób na złość jabłkom zjedz Putina!”. Zastanawialiśmy się, jak w przypadku kotów, które jabłek nie jedzą, nie wiedzą, kto to Putin i robienie komuś na złość, wytłumaczyć ich udział w akcji jedzenia jabłek. Uświadomiliśmy sobie, że nawet w przypadku ludzi nie chodzi tak na prawdę o jedzenie tych jabłek czy o robienie na złość Putinowi a o zrobienie sobie fotek i upublicznienie ich. Dołączenie do akcji jest dobrym sposobem na pokazanie się a politycy i celebryci liczą na zwiększenie swojej popularności i pozyskanie społecznej sympatii. Słyszeliśmy, jak nasz człowiek, z kimś rozmawiając mówił, że obserwował w sklepie kupując nam jabłka do zdjęć czy ktoś kupuje jabłka i nikogo takiego nie zauważył. My zaś nie zauważyliśmy, żeby nasz człowiek jadł kiedykolwiek jabłka, bo z nimi nie przepada i na pewno nie zacznie ich nagle jeść. A tak na marginesie: nasz człowiek kupił holenderskie jabłka i sporo jabłek na „akcyjnych zdjęciach” na takie wygląda, ponieważ polskie jabłka dostępne aktualnie w sklepach nie wyglądają apetycznie. Zastanawiamy się, dlaczego ludzie tak wszystko komplikują. Przecież ta akcja powinna nazywać się „zrób sobie fotkę z jabłkiem”.

Nasz przyjaciel Honza w roli strażnika wiszących jeszcze spokojnie na drzewach
„jabłek niezgody”

Zapytacie z pewnością a co do tej akcji ma mit o wojnie trojańskiej. A no ma i to wiele. Mamy jabłko niezgody. Pomysłodawcom akcji wydaje się, że podstawili Putinowi konia trojańskiego, z którego masowo wyskoczyli Polacy informujący go (zdjęciami, tweetami i postami), że sami sobie, robiąc mu na złość, zjedzą jabłka. Mamy też piętę Achillesa – udział w akcji robienia sobie fotek z jabłkami (holenderskimi nijak ma się do ich kupowania i jedzenia. Nasz człowiek czyta newsletera Pulsu Biznesu i zerkamy niekiedy, o czym czyta. Zauważyliśmy, że prawie, w co drugim newsleterze jest jakaś wzmianka o akcji. Po pięciu dniach akcji zostały przedstawione wykresy obrazujące popularność hasthtagu #jedzjabłka w social mediach: 3545 tweetów, 1398 zdjęć (w tym fotki z kotami, które do konsumentów jabłek nie nalezą), oraz 990 postów. A my się pytamy, co do jedzenia jabłek mają zdjęcia, tweety czy posty? O ile wzrósł popyt na jabłka? (zresztą jabłka o których mowa spokojnie jeszcze wiszą na drzewach). My, choć jesteśmy tylko kotami śledzilibyśmy popyt na jabłka i po jego zwyżce uznalibyśmy, że akcja przynosi jakieś efekty. Ale może ludzie myślą inaczej i wystarcza im rozgłos a nie prawdziwe efekty. Zastanawiamy się, na jakiej podstawie „Metro” uważa, że akcja przynosi jednak efekty i do końca roku Polacy zjedzą o jedną trzecią jabłek więcej niż zwykle. Skąd oni to wiedzą? Wróżki zatrudnili? Do akcji podobno (nie zauważyliśmy sami tego) przyłączyły się duże sieci spożywcze obniżając ceny jabłek. Ceny polskich jabłek i tak są niskie a jak pisaliśmy wcześniej ich wygląd nie zachęca do kupowania. Nie dziwi nas to, że obniżono ich ceny – sprzedawcy chcą pozbyć się marniejących na półkach ubiegłorocznych jabłek a dołączenie do akcji jest jedynie grą marketingową. Ponoć przeciętny Polak zjada 15 kg jabłek rocznie (Puls Biznesu nie poinformował, na jakiej podstawie podał tę liczbę). Przeciętna ta wśród znajomych naszego człowiek wynosi jakieś 3-5 kg jabłek na rok – sporo znajomych naszego człowieka jabłek po prostu nie kupuje i sięga po smaczniejsze owoce, ci, którzy jedzą jabłka w większej ilości mają je z własnych zbiorów. Na tej podstawie można sądzić, że przeciętny Polak kupuje góra 5 kg jabłek rocznie (nie wiadomo tylko ile wśród nich pochodzi z innych krajów, np. Holandii). Konsumpcja jabłek nie jest przecież równoważna z ich kupowaniem. Planuje się rozdawanie od 1 września jabłek w przedszkolach i szkołach. Dzieci też mają swoje upodobania smakowe. Właściwości prozdrowotne jabłek są wyolbrzymiane - na liście owoców działających prozdrowotnie zajmują one odległe miejsce. Jak dzieci chcą jeść jabłka niech jedzą a jeśli wolą inne owoce nie można ich zmuszać do jedzenia jabłek. Dlaczego dzieci mają załatwiać sprawy dorosłych? A może jeszcze karmę kotom czy psom zacznie się robić z jabłek?

Nie sądzimy, aby akcja „Postaw się Putinowi – jedz jabłka i pij cydr” wpłynęła na zwiększenie popytu na jabłka. To czy mamy rację okaże się w październiku, kiedy do sklepów i na giełdy trafią jabłka z tegorocznych zbiorów. Można sądzić, że wzrośnie nieco popularność jabłecznika (cydru), ale nie za sprawą akcji a powrotu kolejnych emigrantów zarobkowych. Jak na razie „jabłka niezgody” wiszą sobie spokojnie na drzewach. Pilnuje ich nasz przyjaciel Honza. Aktualnie rolnicy zbierają między innymi ogórki, pomidory (kiedyż uważano je za silny afrodyzjak i nazywano jabłkami miłości) oraz paprykę i ludzie zamiast sobie robić zdjęcia z holenderskimi jabłkami mogliby zabrać się za przygotowywanie i jedzenie potraw z tymi lub innymi sezonowymi warzywami, bo Rosja nałożyła embargo na wszystkie świeże owoce i warzywa a nie tylko na jabłka.

Dziękujemy Honzie za fotkę, a jego ludzi, panią Grażynę i pana Józefa pozdrawiamy mrucząco.

Niech kot będzie z Wami

Seth & Thot

PS
Nasze zainteresowanie jabłkami na zmieszczonych zdjęciach jest sztucznie wywołane przez naszego człowieka - w ogóle nas jabłka nie zainteresowały a on chciał koniecznie zrobić nam z nimi zdjęcia, żebyśmy mogli wrzucić je do tekstu więc nałożył na nie trochę naszej ulubionej pasty odkłaczającej : ) Człowieku, jeśli chcesz dołączyć do akcji robienia sobie fotek z jabłkiem kota i masz pomysł na zdjęcie z przekrojonym jabłkiem i kotem uważaj, żeby kot nie zjadł pestek.


UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ W  SERWISIE SPOŁECZNOŚCIOWYM: